logowanie
Bank danych o grobach
O Fundacji

Motto:

Ad maiorem Dei gloriam,
Pro publico bono,
Usque ad finem.

 


Oto dwie naczelne zasady, których staramy się przestrzegać:

"Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą... Gdy ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa twoja ręka, aby jałmużna twoja była w skrytości." (Mt 6, 1-4)

"Bądź miłosierny Jeżeli będziesz miał wiele, hojnie dawaj, jeżeli mało, mało z chęcią udzielaj" (Tob 4.8).

(Będziemy nader radzi, jeśli chętni dopomożenia nam w dziłalności Fundacji będą mieli te zasady na uwadze.)

____________________________________________________________________________________________

Wybitny Polak, Stanisław Staszic powiedział: "Paść może naród wielki, zniszczeć nie może, tylko nikczemny".

Naszym katolickim i polskim zadaniem jest szczególna troska o to aby zachować Naród polski od znikczemnienia. Realizacja wiodących celów Fundacji temu ma właśnie służyć. Tak opieka i troska w zakresie zaniedbanych, a jeszcze bardziej zapomnianych polskich cmentarzy, porządkowanie wnętrz i otoczenia starych, opuszczonych kościołów rzymskokatolickich (domów Bożych przecież), jak wszelka pomoc osobom narodowości polskiej lub pochodzenia polskiego pozostającym na Obczyźnie; a także działalność na rzecz oświaty i kultury polskiej (zwłaszcza wśród młodego pokolenia). Pragniemy przybliżyć Polonii na Kresach wschodnich sprawy polskości i dowieść, że Polacy o Nich nie zapomnieli.

Nieprawdopodobnie tragiczne były losy Polaków trwających na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Ale cechowała ich niesamowita wiara katolicka, bohaterskie trwanie bez lęku przy Macierzy. Koniecznym jest, w tym miejscu, przytoczenie słów Marii Rodziewiczówny wyrażonych w książce: "Florian z Hłuszy". Ta najbardziej katolicka i polska pisarka tak pisała:

"...Nasz wieczysty los kresowy. Tak było od szesnastego wieku, kiedy nas tu postawiono na rubieży i kazano trwać i bronić. Wyszczerbiliśmy się przez kilkaset lat i nieliczni przetrwali... Cztery wieki na zatraconych placówkach - żeby tam w głębi kraju żyli, używali, pili, żarli, panoszyli się, kłócili, mieli sławę i zaszczyty, dobra i tytuły - kosztem tej głupiej, bezmózgiej, szalonej rzeszy osadników skazanych na łup i pastwę wschodniej dziczy. Pokolenie każde dawało krew, mienie. Kto ocalał, wracał do spalonych dworów, dźwigał, budował, chował dzieci, kładł się w grób i śladu po nim nie zostało nawet na cmentarzu, nawet pod kościołem, nawet w księdze parafialnej - bo następna nawała paliła znowu odbudowane dwory, kościoły, dokumenty, wyrzucała na śmiecie trumny i kości. Szczątki, co cudem ocalały, rodzinnych papierów - to jedno martyrologium narodu idiotów. A Polska za ich piersiami kwitła bezpiecznie, aż z dostatku i swawoli musiała zgnić i przepaść. Wtedy zaczęła się walka o niepodległość. Kto przetrwał i pozostał po najściach tatarskich, moskiewskich, kozackich, ten doczekał się innego sposobu zagłady: konfiskata i Sybir, Konfederacja Barska, Insurekcja Kościuszkowska, Napoleońskie legiony, dwa powstania dokonały dzieła. Możemy księgę swą podpisać i zamknąć. Nie ma nas nareszcie, odsłużyliśmy Polsce ad finem... Polacy w tej czterystaletniej służbie Polsce zdobyli trzy rzeczy, o których tutejszy autochton nie ma pojecia: honor, uczciwość i bohaterstwo w ofierze. Ani żebrać, ani poddawać się, ani zdradzać przodków nie będziemy. A zresztą wprawę w dźwiganiu ruin mamy. Jeszcze raz egzamin zdamy."

Fundacja zajmuje się wieloma celami. Formalnie są one wymienione w Statucie Fundacji. Wiodącym zadaniem Fundacji jest upamiętnienie Tych, którzy na Tamtych Ziemiach współtworzyli historię i kulturę, trwając niezłomnie przez stulecia - mimo prześladowań - przy wierze katolickiej, języku, kulturze i tradycjach przodków. Tam to każda grudka ziemi jest przesiąknięta polską krwią oddawaną na tym Przedmurzu Chrześcijaństwa.

Realizując swoje zadania Fundacja stara się dbać szczególnie o:

  • opiekę nad dobrami kultury polskiej, a zwłaszcza cmentarzami, kościołami, klasztorami itd., w tym pomoc w ich odbudowie i odtwarzaniu,
  • upamiętnianie miejsc urodzenia, pobytu, pochówku Polaków, którzy się zasłużyli dla wiary, oddania Ojczyźnie, pomocy ludziom żyjącym na ziemiach będących w zainteresowaniu Fundacji,
  • szczególne uhonorowanie mogił Tych, którzy zostali zabici za wiarę i Ojczyznę, za to, że byli Polakami.

Fundacja próbuje się zajmować też:

  • pomocą charytatywną Polakom na Ukrainie i Białorusi,
  • organizowaniem oraz finansowaniem wypoczynku wakacyjnego i rehabilitacji dzieci z Ukrainy i Białorusi,
  • organizowaniem oraz finansowaniem opieki społecznej dla Polaków z Ukrainy i Białorusi,
  • wspomaganiem polskich palcówek oświatowo-wychowawczych tamże,
  • pomocą dzieciom i młodzieży z polskich rodzin uczących się w Polsce,
  • wspieraniem działalności społecznej, kulturalnej, naukowej i oświatowej środowisk polskich na Ukrainie i Białorusi,
  • dystrybucja wydawnictw własnych i innych,
  • różnymi innymi działaniami na rzecz Polaków i rodzin polskich na Ukrainie i Białorusi.

Założyciel Fundacji, Bogdan Moroz, już w maju 1999 roku zaczął zajmować się sprawami będącymi obecnie celami Fundacji. Inspiracją była lektura listu Adolfa Moroza Taty założyciela Fundacji, którego znalezienie wydawało się przypadkowe (a jednak: "Nie ma przypadków, są tylko znaki" - tak mawiał, znany przedwojenny kaznodzieja, ksiądz Bronisław Bozowski). Od tego wszystko się zaczęło. Dlatego trzeba zacytować odnośny fragment wzmiankowanego listu (pisany był w Szczecinie dnia 3 czerwca 1978 roku):

"Chciałbym się wybrać w moje rodzinne strony do ZSSR, ale nie z wycieczką - o co nie jest trudno - ale to jest tyle co nic; bo się jest niewolnikiem wycieczki i w takim układzie nie zobaczyłbym nawet swego miasta rodzinnego. A jakbym chciał bardzo zobaczyć Zbaraż i miejscowości, w których mieszkałem i przebywałem. Ażeby to się spełniło, to trzeba mieć zaproszenie od kogoś z ZSRR, a już po 35-latach nie pamiętam nazwisk Ukraińców, których znałem w swojej młodości. Może Ty, w jakiś sposób, przez kogoś otrzymasz takie zaproszenie! Stać mnie obecnie na to, aby Tobie, Krysi (żona założyciela - przyp. B.M.) i Zbyszkowi (brat założyciela, syn Adolfa - przyp. B.M.) zafundować taki wypad do mojej Ojczyzny młodości. Piękny tam Kraj, płynący mlekiem i miodem. Takiej ziemi urodzajnej nie było, gdzie indziej, w Polsce. To jest niesłychany skandal, aby człowiek nie mógł normalnie pojechać do innego kraju, jak na przykład do krajów demokratycznych (USA, Anglii, RFN, Francji itp.). Ten przeklęty, zbrodniczy czerwony faszyzm i totalizm boi się nawet swego cienia."

Pojechałem Tam, byłem wielokrotnie, i to co się obecnie dzieje jest pokłosiem tego co widziałem. A widziałem biedę ludzi, zaniedbane i zapomniane groby, zniszczone kościoły, klasztory itp., zapomnienie cywilizacyjne. Początkowo jeździłem na Ukrainę jako osoba prywatna. Aby lepiej realizować postawione sobie zadania postanowiłem ustanowić Fundację, czego dokonałem w styczniu 2001 roku.

Mój Tato, Adolf Moroz i mój Dziadek Piotr Moroz, wypędzeni z miejsca zamieszkania (Zbraraża, gdzie od pokoleń żyli moi Przodkowie) byli pionierami Szczecina.


w wieku 16 lat

w wieku 50 lat

Moją Mamą jest Wanda Moroz, z domu Sitnik. Urodziła się w 1927 roku w osadzie Góry przy wsi Rusywel w gminie Hoszcza na Wołyniu. Była to czterorodzinna osada wojskowa. 10 lutego 1940 roku Mamę wraz z Jej matką i trzema braćmi bolszewicy wywieźli na Sybir. Tam zmarła moja babka - Julia. Bracia Mamy przeżyli. Mama była na Sybirze ponad sześć lat. Dzięki Bogu Mama moja żyje.

w wieku 20 lat

w wieku 50 lat

w wieku 83 lat

Moi dziadkowie "po mieczu" to: Piotr Moroz i Kazimiera Moroz z domu Krasowska.

Moi dziadkowie "po kądzieli" to: Józef Sitnik i Julianna Sitnik z domu Kalbarczyk.

w trakcie redagowania

Fundacja zajmuje się wieloma sprawami. Formalnie są one wymienione w postanowieniu sądowym. Głównym zadaniem Fundacji jest upamiętnienie Tych, którzy na Tamtych Ziemiach współtworzyli historię i kulturę, trwając niezłomnie przez stulecia - mimo prześladowań - przy języku, wierze i tradycjach przodków.
Chodzi przede wszystkim o:

  • opiekę nad dobrami kultury polskiej, a zwłaszcza cmentarzami, kościołami, klasztorami itd., w tym pomoc w ich odbudowie i odtwarzaniu,
  • upamiętnianie miejsc urodzenia, pobytu, pochówku Polaków, którzy się zasłużyli dla wiary, oddania Ojczyźnie, pomocy ludziom żyjącym na ziemiach będących w zainteresowaniu Fundacji,
  • szczególne uhonorowanie mogił Tych, którzy zostali zabici za wiarę i Ojczyznę, za to, że byli Polakami.


  • Fundacja zajmuje się też:

  • pomocą charytatywną Polakom na Ukrainie i Białorusi,
  • organizowaniem oraz finansowaniem wypoczynku wakacyjnego i rehabilitacji dzieci z Ukrainy i Białorusi,
  • organizowaniem oraz finansowaniem opieki społecznej dla Polaków z Ukrainy i Białorusi,
  • wspomaganiem polskich palcówek oświatowo-wychowawczych tamże,
  • pomocą dzieciom i młodzieży z polskich rodzin uczących się w Polsce,
  • wspieraniem działalności społecznej, kulturalnej, naukowej i oświatowej środowisk polskich na Ukrainie i Białorusi,
  • dystrybucja wydawnictw własnych i innych,
  • różnymi innymi działaniami na rzecz Polaków i rodzin polskich na Ukrainie i Białorusi.

    Założyciel, Bogdan Moroz, prawie trzy lata wstecz zaczął zajmować się sprawami będącymi obecnie celami Fundacji. Inspiracją ??? Impulsem, powodem była lektura listu Adolfa Moroza ojca założyciela Fundacji, którego znalezienie wydawało się przypadkowe ("Nie ma przypadków, są znaki" - tak mawiał ksiądz Boziewicz).
    Od tego wszystko się zaczęło. Dlatego trzeba zacytować odnośny fragment wzmiankowanego listu (pisany był w Szczecinie dnia 3 czerwca 1978 roku):

    "Chciałbym się wybrać w moje rodzinne strony do ZSSR, ale nie z wycieczką - o co nie jest trudno - ale to jest tyle co nic; bo się jest niewolnikiem wycieczki i w takim układzie nie zobaczyłbym nawet swego miasta rodzinnego. A jakbym chciał bardzo zobaczyć Zbaraż i miejscowości, w których mieszkałem i przebywałem. Ażeby to się spełniło, to trzeba mieć zaproszenie od kogoś z ZSRR, a już po 35-latach nie pamiętam nazwisk Ukraińców, których znałem w swojej młodości. Może Ty, w jakiś sposób, przez kogoś otrzymasz takie zaproszenie! Stać mnie obecnie na to, aby Tobie, Krysi (żona założyciela - przyp. B.M.) i Zbyszkowi (brat założyciela, syn Adolfa - przyp. B.M.) zafundować taki wypad do mojej Ojczyzny młodości. Piękny tam Kraj, płynący mlekiem i miodem. Takiej ziemi urodzajnej nie było w Polsce przedwojennej. To jest niesłychany skandal, aby człowiek nie mógł normalnie pojechać do innego kraju, jak na przykład do krajów demokratycznych (USA, Anglii, RFN, Francji itp.). Ten przeklęty, zbrodniczy czerwony faszyzm i totalizm boi się nawet swego cienia".

    Pojechałem Tam, byłem wielokrotnie, i to co się obecnie dzieje jest pokłosiem tego co widziałem. A widziałem biedę ludzi, zaniedbane i zapomniane groby, zniszczone kościoły, klasztory itp., zapomnienie cywilizacyjne. Mój Ojciec, Adolf Moroz i mój Dziadek Piotr Moroz, wypędzeni z miejsc zamieszkania (od pokoleń) byli pionierami Szczecina.
  • ost. aktualizacja: 2012-01-23 15:42:27
    www.podole.org © 2010-2019. All right reserved. Engine by GrupaBroNET.

    KRESY stat4u